9 II

Nie jestem Śniącą i bardzo rzadko mam powody, by przejmować się tym, co mi się w głowie roi, kiedy śpię (chyba że potem budzę się w alternatywnej rzeczywistości... ale nad tym wolę się nie zastanawiać). Ba, zwykle ledwo te urojenia pamiętam. Jednak tym razem, po gwałtownym przebudzeniu w środku noc, nie mogłam nie przyjrzeć się Aeiranowi dokładnie - na tyle, na ile zdołałam bez zapalania światła - i nie chwycić go za ręce, żeby upewnić się, że obie są na miejscu. Na szczęście spał spokojnie, cały i zdrowy, a wokół nas nie toczyła się żadna wojna, przed którą mielibyśmy uciekać, toteż skończyło się na tym, że przytuliłam się do niego i na powrót zasnęłam.
Rano pamiętałam tylko, że miałam jakiś koszmar... I oczywiście musiałam być ostatnią idiotką, która próbuje go sobie przypomnieć i tak się głowi aż do skutku. Całe szczęście, że mogę spokojnie zrzucić winę na wczorajszy wybór lektury, zamiast doszukiwać się ukrytych znaczeń, niemniej dzień pozostaje zepsuty. A lektura niedokończona, bo się obraziłam.

- Czy można manipulować swoim własnym czasem? - zapytałam przy kolacji, w której uczestniczyli również Ketris i Vaneshka. A konkretnie to oni ją do nas przynieśli - sama mogę żyć na herbacie i przekąskach, a już Aeiran zwykle przypomina sobie o czymś takim jak jedzenie, jeśli akurat znajdzie nową ulubioną restaurację. Zresztą Vaneshka wcale nie jest od nas lepsza, ale z takim współlokatorem jak Leo nie mogła się nie przezwyczaić do regularnych posiłków.
- Czekaj, pytasz o przenoszenie się w przeszłość i przyszłość, czy o coś bardziej przyziemnego i przydatnego? Jak organizacja własnego czasu? - w głosie Ketrisa pobrzmiewało tyleż zaciekawienia, co uszczypliwości. Czyżby insynuował, że podróże w czasie są nieprzydatne, czy może, że jestem niezorganizowana (podpowiedź: jestem)?
Aeiran pokręcił głową, posyłając mu to zmęczone i pełne wyższości spojrzenie, tak charakterystyczne dla ekspertów w danej dziedzinie, raz po raz zmuszanych wysłuchiwać bredni dyletantów.
- Tak, jak przesunąłem czas twojej znajomej czarodziejki? - zapytał. - A wcześniej z Áie'ví'eann?
Pokiwałam głową - właśnie Ivy była jednym z powodów, dla których zadałam to pytanie, choć czasem mam wrażenie, że tylko mnie martwią potencjalne efekty. Których jak dotąd nikt z jej otoczenia nie zaobserwował. Cóż. Może po prostu mnie frapują z fabularnego punktu widzenia? Jeszcze gorzej.
- Można próbować, ale najbardziej prawdopodobnym skutkiem jest utrata kontroli i trafienie w nieskończony ciąg starzenia się lub młodnienia. Zwłaszcza młodnienia.
Na te słowa Ketris wzdrygnął się i skrzywił. Być może ta wizja objawiła się w jego głowie równie obrazowo jak w mojej. A może przypomniał sobie Faralię.
- Słyszałam pewną opowieść od mojego ojca, kiedy jeszcze żył - odezwała się Vaneshka melancholijnym tonem. - O świecie, w którym wszyscy potrafili w większym lub mniejszym stopniu wpływać na czas. Podobno młodnieli i starzeli się wedle woli. Ale pewnego razu ów świat przestał istnieć i nikt nie wie, dlaczego.
- Sądząc po tym, co właśnie powiedział Aeiran, pewnie rozsypał się w proch. Albo implodował - wzruszyłam ramionami. To również nie była wesoła wizja, a zresztą bardziej zainteresowało mnie to, że Vaneshka chociaż odrobinę nawiązała do swojej przeszłości. Zazwyczaj jej się to nie zdarzało, a już na pewno nie przy mnie.
- Pewnie tak - pieśniarka zapatrzyła się w przestrzeń nieobecnym wzrokiem. - Ciekawe, czy to samo stanie się kiedyś z Górnymi Wyspami. Pamiętam jak ojciec śmiał się, że Timida i Faile Grande utknęły w pętli czasu i właśnie dlatego nic, tylko na zmianę bawią się i wojują.
- Biorąc pod uwagę, że dawniej było siedem Górnych Wysp, a później dwie z nich tajemniczo przestały istnieć, to by nawet pasowało - zauważył Ketris, po czym nagle coś go tknęło i zwrócił się do mnie: - A skoro już o tym mowa, jak to się stało, że napisałaś kronikę Yin'gian, a Alohimy już nie?
- Bo tak naprawdę niczego o niej nie wiem. Kiedy odkryłam Górne Wyspy, ta konkretna już dawno nie istniała, chyba że w mitach - ucięłam, nie mając ochoty więcej o tym mówić. Bowiem według owych mitów zagłada Alohimy poprzedziła powstanie DeNaNi. A to sugerowało, że zniszczyli ją bogowie Jasności podczas swojej ucieczki. I skoro pociągnęła za sobą Nefrytową Wyspę, to i pozostałe, jedną po drugiej, może czekać to samo. Taki efekt domina, rozłożony na wieki i milenia.
Nie wspominając, że byłam świadkiem zniszczenia Yin'gian i pozostał mi po niej tylko stosik fantazyjnej biżuterii. Oraz kronika, oczywiście.
Może jednak byłoby dobrze się tam wybrać, tak jak proponowała Vylette, i spisać wszystko, co warte spisania, póki to jeszcze możliwe?
Dobrze jest od czasu do czasu porozmawiać o konkretnych światach z osobami, które są z nimi związane. Niekoniecznie miło, ale dobrze. Można dzięki temu dojść do ciekawych wniosków. Szkoda tylko, że pytanie, którym rozpoczęłam tę rozmowę, jakby odeszło w zapomnienie.

A jednak tak nie było, o czym przekonałam się dopiero gdy bard i pieśniarka opuścili już Krawędź.
- A właściwie dlaczego zapytałaś o coś takiego?
- Dla wiedzy, oczywiście.
- Oczywiście - Aeiran uśmiechnął się krzywo. - A naprawdę?
- Naprawdę dla wiedzy! - obruszyłam się pokazowo. - Tak rzadko mam okazję obserwować, jak robisz coś z czasem, że kiedy wreszcie się to dzieje, ciśnie mi się na usta tysiąc pytań. Ciesz się, że poprzestałam na tym jednym.
Przez chwilę patrzył na mnie sceptycznie, aż wreszcie pokręcił głową.
- Jeśli mieszkańcy tego świata, o którym opowiadała Vaneshka, też mieli takie pomysły jak ty, to całkowicie zasłużyli sobie na zagładę - stwierdził sucho, na co tylko pokazałam mu język. Wiem, wiem - kiedy dysponuje się potężną i groźną mocą, największą mądrością jest unikanie posługiwania się nią. Ale do licha, nie będę wysłuchiwać morałów od kogoś, kto prawie na pewno rozciąga czas na naszych randkach! Nie, żebym miała stuprocentową pewność, ale jeszcze kiedyś mu to wytknę.
Chyba pora już wyskoczyć z Pieśni i sprawdzić, co słychać w innych światach, ale jak to zrobić, żeby nie dać się złapać jakiejś niepożądanej opowieści?

2 komentarze:

  1. O, jaki przeskok, tam grudzień, tu luty :D

    Ależ wy jesteście niefrasobliwi z tym jedzeniem... co mi przypomina, ze minęły dwie godziny od mojego śniadania i jestem głodna

    A w ogóle jest co raz bardziej epopejkowo, i approve :3 i nie gadaj, ze nowa opowieść jest niepożądana, tak sie tylko droczysz :P

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja cos przeczuwam, ze to zainteresowanie czasem nie jest tylko gadanina, ale podswiadomym przeczuciem, ze w następnej opowieści czas będzie grał sporą rolę:) cos czuję, ze ten przeszly być może?:)

    OdpowiedzUsuń